Teraz zwycięstwo nie oznaczało tylko pokonania wroga.
To oznaczało powrót do domu, do przyjaciół, których kocham.
Nadal byłam gotowa rzucić swoje życie na szalę jeśli zajdzie taka
potrzeba...Albo po prostu mi odbije....ewentualnie będzie mi się nudzić.
Jedyne co się we mnie zmieniło, to zniknięcie mojej obojętności na przyszłość.
Teraz chciałam być z midowookim, móc go uszczęśliwić. Jeżeli tylko
potrafiłam, to odważyłabym się na stwierdzenie, że urodziłam się, żeby
on był szczęśliwy.
Ale to wiedział już tylko on.
Być może już go nie dotknę, być może nie pocałuję, ale to uczucie zostanie.
Musiałam go kochać już wcześniej, a gdy Rudy zdjął z mojego umysłu te tajemnicze blokady dopiero wtedy sobie to uświadomiłam.
Nie chciałam już odchodzić. Za bardzo pragnęłam szczęścia które mi
dawał. Rozumieliśmy się bez słów....no, przynajmniej w większości
tematów.
Wystarczyło, że po prostu był obok.
Ale cóż, teraz trzeba było ułożyć jakiś genialny plan ucieczki.
***
No cóż...Ten statek musiał mieć inny
rozkład od poprzedniego, ale coś pozmieniali, bo zamiast sali z
teleportem wylądowałam na korytarzu pełnym drzwi.
- Trudno, nie mam innego wyboru jak sprawdzić wszystkie...- mruknęłam
do siebie czym wyważyłam pierwsze drzwi. Za nimi stał jakiś koleś
malujący obraz.- Eee...Pomyłka!
Szybko zamknęłam drzwi i wyważyłam kolejne.
Babcia gotująca barszcz.
Trzecie drzwi! Las i gościu polujący na dziki.
Czw...
CHWILA! GOŚCIU POLUJĄCY NA DZIKI?!
Dobra....Wdech i wydech Akemi...To WCALE nie jest dziwne...
Czwarte drzwi - zawody olimpijskie.
Piąte - lekcja matematyki i wściekła nauczycielka ( Tu bardzo szybko zamknęłam drzwi).
Szóste - Mike Tyson walczący z kangurem.
Sió....Siódme...- Dinozaury i lecący meteoryt.
Ósme - Spectra i sprzęt szalonego naukowca.
Dziewiąte...
ZARAZ!
Wbiegłam do siódmego pokoju gdzie były dinozaury.
-UCIEKAJCIE DINUSIE! BĄDŹCIE WOLNE! - wrzasnęłam i otworzyłam na oścież
drzwi. Dinozaury popatrzyły najpierw na drzwi...a potem na mnie.
I to raczej przypominał mi wzrok którym Dan darzył polędwiczki gdy był bardzo, bardzo, bardzo głodny...- Oj....AAAAAAAAAAA!
Szybko zaczęłam uciekać a ''dinusie'' za mną. Wparowałam do ósmego pokoju i szybko zamknęłam drzwi.
-Akemi?! - Spectra odwrócił się w pośpiechu.
-Siema! - wyszczerzyłam się.
- Co ty tu robisz?! Wynoś się! - machnął ręką, ale strącił notatki z biurka, które rozsypały się na ziemię.
- Co to? - zaciekawiłam się.
-Nie ruszaj! - blondyn syknął i szybko zaczął je zbierać.
-Uuu, a co tam ukrywasz? - udało mi się dorwać jedną kartkę.- Łańcuch DNA? Wow, trochę dziwny! Czyj?
- Nie twoja sprawa! - chłopak wyszarpnął mi kartkę i położył na
biurku.- Wynoś się! A w ogóle co tu robisz?! I co to za huki na
korytarzu?!
- Twoje dinozaury tamtędy biegły!
- Wypuściłaś moje dinozaury?!
- A ty po co je tu trzymasz?! Nie słyszałeś o mniejszych zwierzątkach?! Jak na przykład pies? Albo świnka morska?
Blondyn spojrzał na mnie zdziwiony.
- Co to świnka morska? Da się ją zjeść?
-Eee....- moja mina wyglądała pewnie identycznie jak rodziców, którzy
zostali zapytani przez syna lub córkę, skąd się biorą dzieci.-
N-nieważne...O, a co to? - sięgnęłam po kolejną kartkę i szybko
przeskanowałam ją wzrokiem.
- Co ja ci mówiłem?! Niczego nie ruszaj! - Spectra syknął i nim
mrugnęłam zabrał mi i tą kartkę.- Powtórzę pytanie : Co ty tu robisz?!
- Co to był za rysunek? - zignorowałam jego pytanie.
-Ja tu jestem od zadawania pytań! Jak się wydostałaś z pokoju?!
- Wyglądał jak...- ucięłam gdy spojrzałam na ogromny ekran. Poza masą
niezrozumiałych dla mnie symboli i zdań dostrzegłam coś w rodzaju planu
zarysu postaci.- O...Właśnie to. Co to?
- Nic, czym powinnaś się interesować! - blondyn szybko wcisnął jakiś klawisz i obraz zniknął.- A wracając do ciebie...
- NIE DAM SIĘ WZIĄĆ ŻYWCEM! - krzyknęłam najgłośniej jak potrafiłam, po
czym wykorzystałam jego zaskoczenie i wybiegłam z pokoju, mając
nadzieję, że dinozaury Spectry sobie poszły.
Na szczęście ich nie było, więc rzuciłam się biegiem przez korytarz.
Gdy skończyłam w głowie wyliczankę, wyważyłam drzwi które zostały
''szczęśliwym zwycięscą'' i dostrzegłam teleporter. Szybko wprowadziłam
współrzędne, nacisnęłam przycisk 'start' i wbiegłam na platformę.
Nie zdążyłam nawet podnieść wzroku, gdy ktoś wpadł do środka, a ja już zniknęłam.
***
Spadam w dół.
Spadam.
Spadam.Spadam.
Nadal spadam.Spadam.Spadam.Spadam.
Oooo, ptaszek! ^O^Spadam.Spadam.
Spadam?
Chwila...
PTASZEK?! SPADAM?!
Nim zdążyłam zareagować wpadłam na szklany dach razem z jego kawałkami do środka. To będzie długo bolało.